Wybory 1989

Ilustracja: Mateusz Szostek
Artykuł ukazał się w 12. numerze kwartalnika „Młodzi o Polityce”

Co roku 4 czerwca w polskiej przestrzeni publicznej zazwyczaj dominuje jeden temat. Kolejne rocznice częściowo wolnych wyborów sprzed ponad trzech dekad monopolizują strony czasopism oraz czas antenowy różnych ośrodków medialnych. Wiekopomne wydarzenie nierzadko stanowi jednak tylko punkt wyjścia do rozwijania określonych narracji. I tak cyklicznie jesteśmy świadkami przepychanek między środowiskami kompletnie inaczej przedstawiającymi historię z czerwca 1989 r. Brakuje w tym jednak szerokiego przedstawienia sytuacji politycznej ówczesnej Polski, zaś gazety i portale, które próbują zająć się przedstawieniem przeszłości, ograniczają się z reguły do banalnych ogólników. Cierpi na tym szczególnie młode pokolenie, które z obiektywnych przyczyn o wspomnianych wydarzeniach dowiedzieć się może głównie z relacji medialnych, zaś w najlepszym wypadku z opowieści rodziców czy dziadków.

Problemy lat 80.

Polska w latach 80. znajdowała się w stanie permanentnego i głębokiego kryzysu. Niewydolny system gospodarczy powoli zapadał się pod ciężarem własnych bolączek, na które nie potrafiono znaleźć remedium. Dynamicznie rosła inflacja, szczególnie uderzając w ceny towarów żywnościowych; nie funkcjonowało również skutecznie zaopatrzenie rynku. Na domiar złego na światowych giełdach spadać zaczęły ceny surowców takich jak węgiel kamienny czy siarka, które stanowiły trzon polskiego eksportu[1]. Państwo potrzebowało jednak środków na własne funkcjonowanie, jak i utrzymywanie nierentownych przedsięwzięć. Implikowało to wzrost zadłużenia zagranicznego (głównie względem państw zachodnich), które jednak w pewnym momencie urosło do tego stopnia, że Polski nie było stać na jego spłatę. Równolegle rosły również wydatki zbrojeniowe, co jeszcze bardziej pętało ręce decydentom w próbach ratowania sytuacji.

Te miały miejsce już w 1982 r., kiedy zaczęto wprowadzać I etap reformy gospodarczej. W ramach przemian przeprowadzono m.in. reformę cenową, mającą na celu urealnienie cen towarów względem ich wartości na światowych rynkach, czy też reformę systemu podatkowego[2]. Jak się w praktyce jednak okazało, przerośnięty aparat państwowy i partyjny był niezwykle oporny na wprowadzanie jakichkolwiek zmian. W konsekwencji reformy nie spowodowały poprawy sytuacji – przeciwnie, powstał chaos prawny (na przestrzeni 4 lat reformy uchwalono 320 nowych ustaw oraz 12 tys. innych aktów prawnych!), który dodatkowo skomplikował reorganizację gospodarki i przyczynił się do absolutnej klęski programu[3]. Władza pewną nadzieję wiązała z wizją wstąpienia do Międzynarodowego Funduszu Walutowego (co ostatecznie miało miejsce w czerwcu 1986 r.), który dawał możliwość zaciągnięcia kolejnych pożyczek, jednak warunkiem ich udzielenia była kompleksowa i, co najważniejsze, udana reforma gospodarki[4]. Wojciech Jaruzelski, I sekretarz Komitetu Centralnego Polskiej Zjednoczonej Partii Robotniczej, rozumiejąc nagląca potrzebę zmiany, powierzył 12 listopada 1985 stanowisko Prezesa Rady Ministrów ekonomiście, Zbigniewowi Messnerowi, mającemu przeprowadzić nieco bardziej radykalne działania. Nowo mianowany premier ograniczony był jednak własnymi ideologicznymi pryncypiami. Jak twierdzi prof. Antoni Dudek, [Messner] nie chciał naruszyć podstaw systemu, przekroczyć granic. Urzędnicy z jego otoczenia przygotowywali radykalne projekty ustaw, ale szef rządu wkładał je do szuflady, bo stwierdzał, że ich wprowadzenie oznaczałoby koniec socjalizmu w Polsce. Na jednej z narad powiedział wprost, że proponowana zmiana przekraczałaby „granice systemu socjalistycznego”[5]. Dlatego zmiany nie były konsekwentne. Chciano bowiem zachować w jak największym stopniu socjalistyczny charakter gospodarki, przy jednoczesnym ograniczonym zwiększeniu udziału w niej podmiotów prywatnych – w tym zagranicznych inwestorów[6]. Władze niechętne były jednak braniu całej odpowiedzialności politycznej za swoje działania, stąd w listopadzie 1987 r. zorganizowano referendum, którego wyniki miały legitymizować przeprowadzane reformy. Uczestnikom zadano 2 pytania, z których jedno brzmiało: Czy jesteś za pełną realizacją przedstawionego Sejmowi programu radykalnego uzdrowienia gospodarki, zmierzającego do wyraźnego poprawienia warunków życia, wiedząc, że wymaga to przejścia przez dwu-trzy letni okres szybkich zmian?, zaś drugie: Czy opowiadasz się za polskim modelem głębokiej demokratyzacji życia politycznego, której celem jest umocnienie samorządności, rozszerzenie praw obywatelskich i zwiększenie ich uczestnictwa w rządzeniu krajem[7]? Głosowanie okazało się porażką rządzących, bowiem żadne z pytań nie uzyskało wymaganej większości, by być wiążące. Nie przeszkodziło to jednak w przeprowadzeniu reform. Próby naprawy systemu gospodarczego ponownie nie odniosły zamierzonego celu, i po fali strajków z maja i sierpnia 1988 r., Jaruzelski zdecydował o dymisji rządu Messnera, powołując w jego miejsce gabinet Mieczysława Rakowskiego.

Powrót Solidarności

Puste półki w sklepach, towary na kartki i ogólna pauperyzacja społeczeństwa spowodowała widoczne niezadowolenie Polaków. Znalazło to odbicie w coraz śmielszych działaniach zdelegalizowanej 8 października 1982 r. Solidarności, wobec czego coraz częstszym widokiem były strajki w kolejnych zakładach. Równocześnie część działaczy związku zawodowego, w ramach ogłoszonej 31 lipca 1986 r. amnestii, wyszło na wolność[8]. Poparcie zaczął wówczas zyskiwać postulat powtórnej legalizacji pierwszego polskiego związku zawodowego, jednakże władze w obawie przed niekontrolowanym wzrostem znaczenia Solidarności, kategorycznie odmawiały takiej ewentualności. Niemniej, komunistyczny aparaty był świadomy, iż legitymizacja jego władzy, pozbawiona pomocy ze strony Związku Radzieckiego (który wówczas skupiony już był wyłącznie na swoich – jeszcze głębszych – problemach), stała się niezwykle wrażliwa na nastroje społeczne. W związku z tym dopuszczano możliwość pewnych ustępstw. Jednym z pierwszych sygnałów gotowości strony państwowej do dialogu była rozmowa przeprowadzona 3 czerwca 1988 r. między jednym z najważniejszych doradców Jaruzelskiego, Stanisławem Cioskiem, a dyrektorem Biura Prasowego Episkopatu ks. Alojzym Orszulikiem. Ciosek zaproponował w niej m.in. reformę systemu parlamentarnego polegającą na utworzeniu niezdominowanego przez PZPR Senatu, a także dopuszczeniu części opozycji do zasiadania w Sejmie PRL[9]. W ciągu kolejnych tygodni ze strony rządowej padło kilka dość mglistych wizji, takich jak zaproponowanie Lechowi Wałęsie fotela Marszałka Senatu czy włączenie przedstawicieli umiarkowanej opozycji do rządu.

Do pierwszego bezpośredniego kontaktu między Wałęsą a przedstawicielem władzy doszło 31 sierpnia, kiedy to spotkał się z szefem MSW, Czesławem Kiszczakiem[10]. Warunkiem przystąpienia do rozmów było wstrzymanie strajków przez kierownictwo Solidarność. Z kolei strona solidarnościowa, reprezentowana przez Wałęsę i jego bliskiego współpracownika – Andrzeja Stelmachowskiego, domagała się powtórnej legalizacji związku zawodowego, na co nie chciano się zgodzić. Owa rozbieżność pierwotnie jednak nie przeszkodziła w kontynuowaniu rozmów. Te zaś, choć początkowo miały miejsce w warszawskiej willi MSW na ulicy Zawrat, już po kilku tygodniach przeniosły się do podwarszawskiej Magdalenki. Informacje o poruszanych tam tematach są szczątkowe. Wiadomo, że w ciągu pierwszych spotkań delegacje poruszały tematy związane z perspektywą pewnych zmian ustrojowych, jak i szykowały grunt pod obrady Okrągłego Stołu. Te nie mogły się odbyć bez uregulowania statusu Solidarności. Władza jednak we wrześniowych rozmowach konsekwentnie odmawiała legalizacji związku. Jak podaje w swojej książce „Reglamentowana Rewolucja. Rozkład dyktatury komunistycznej w Polsce 1988-1990” prof. Antoni Dudek, Impas w rozmowach prowadzonych 16 września był na tyle poważny, że początkowo strony nie były nawet w stanie uzgodnić końcowego komunikatu. Dopiero przeprowadzona na osobności rozmowa między Kiszczakiem a Wałęsą i Mazowieckim doprowadziła do złagodzenia stanowiska przedstawicieli “Solidarności”. (…) Po tej rozmowie Wałęsa z Mazowieckim zdecydowali się na zmianę stanowiska i przekonali pozostałą część delegacji “solidarnościowej” (poza zdecydowanie oponującym Władysławem Frasyniukiem) do akceptacji komunikatu, w którym informowano jedynie, że przedmiotem obrad okrągłego stołu, które rozpoczną się w połowie października, będzie m.in. “kształt polskiego ruchu związkowego”[11]. Do obrad w październiku jednak nie doszło. Być może miało to związek z nadziejami, jakie aparat państwowy pokładał w powołanym 14 października 1988 r. rządem Mieczysława Rakowskiego. Zadaniem nowego premiera miało być przeprowadzenie nad Wisłą radykalnych (a jak się okazało – ostatnich w historii PRL), liberalnych reform gospodarczych. Zdecydowano się wówczas na m.in. na uwolnienie cen, stopniową likwidację reglamentacji towarów na kartki czy – nieco później – legalizację wolnego obrotu dewizowego[12]. W powszechnej świadomości najlepiej zapamiętano natomiast ustawę liberalizującą prowadzenie działalności gospodarczej do standardów gospodarki niemalże wolnorynkowej[13]. W przestrzeni medialnej nazwana została od nazwiska jej pomysłodawcy – ministra przemysłu Mieczysława Wilczka. Niemniej, prawdziwy ośrodek władzy w osobie Wojciecha Jaruzelskiego i jego najbliższych współpracowników coraz mocniej zdawał sobie sprawę z konieczności wznowienia rozmów z opozycją. Ostatecznie w styczniu 1989 r. zapadła zgoda na legalizację Solidarności (która jednak została oficjalnie ogłoszona w kwietniu). Zapewne nie bez znaczenia była przeprowadzona 30 listopada 1988 r. debata telewizyjna między Lechem Wałęsą a przewodniczącym bardziej przychylnej władzy OPZZ – Alfredem Miodowiczem. Wałęsa tę potyczkę bezapelacyjnie wygrał, co zwiększyło popularność Solidarności, jednocześnie przy jeszcze większej marginalizacji znaczenia ,,konkurencyjnych” związków zawodowych. W konsekwencji tych wydarzeń, 6 lutego 1989 r. doszło do pierwszego spotkania w Pałacu Namiestnikowskim (obecnie Pałacu Prezydenckim), co zapoczątkowało obrady Okrągłego Stołu.

Okrągły Stół

Początkowo w rozmowach wzięło udział 54 uczestników reprezentujących stronę rządową oraz opozycyjną. Nie wziął w nich udziału jednak Wojciech Jaruzelski. Podobnie jak w Magdalance, rola obserwatorów (a niekiedy mediatorów) przypadła duchownym: ks. Bronisławowi Dembowskiemu, ks. Alojzemu Orszulikowi, a także biskupowi ewangelicko-augsburskiemu Januszowi Narzyńskiemu[14]. Głównym celem przedstawicieli władzy było wynegocjowanie dopuszczenia części opozycji demokratycznej związanej z Solidarnością do ław sejmowych, a także Senatu, którego powstanie planowano. Liczono się również z możliwością przejęcia przez stronę opozycyjną kilku resortów, związanych głównie z gospodarką. Dzięki temu PZPR mógłby się w przyszłości podzielić odpowiedzialnością za zubożenie społeczeństwa, zaś to w konsekwencji mogło neutralizować kapitał polityczny opozycji[15]. Wreszcie – proponowano utworzenie urzędu Prezydenta, którym zostać miał gen. Jaruzelski. Dzięki temu przy zdominowaniu resortów siłowych (Ministrem Spraw Wewnętrznych był gen. Czesław Kiszczak a szefem Ministerstwa Obrony Narodowej gen. Florian Siwicki) wydawać się mogło, iż obóz rządowy dobrze chce się zabezpieczyć przed utratą władzy, przy jednoczesnym przesunięciu sterów kierowania państwem z aparatu partyjnego na urząd Prezydenta. Z kolei strona opozycyjna (czy też konstruktywna, jak zwykli mawiać niektórzy przedstawiciele upadającego reżimu), dopuszczona do rozmów w obradach, widziała niepowtarzalną szansę na przyspieszenie erozji systemu socjalistycznego w Polsce i stopniową demokratyzację życia politycznego w kraju. Wierchuszka Solidarności miała świadomość, iż w rozmowach nie występuje z pozycji siły. Co prawda coraz częściej przeprowadzano w zakładach pracy strajki, w których brało udział w sumie kilkadziesiąt tysięcy osób, jednak mimo wywierania tym samym presji na rząd, ekipa Jaruzelskiego miała więcej kart w talii. Jak nietrudno było przewidzieć, rozmowy dwóch obozów nie przebiegały harmonijnie. Wielość spraw gospodarczych, społecznych czy polityczno-ustrojowych w naturalny sposób rodziła zgrzyty między dyskutantami. Spotkania przerywano, jednak ostatecznie 5 kwietnia, po dwóch miesiącach negocjacji, podpisano porozumienie zamykające obrady Okrągłego Stołu. Powstał urząd Prezydenta, którego na 6-letnią kadencję miało wybierać Zgromadzenie Narodowe. Co w tej sytuacji zrozumiałe, zlikwidowano Radę Państwa. Zwiększono kompetencje Trybunału Konstytucyjnego i Rzecznika Praw Obywatelskich, a także ułatwiono opozycji dostęp do mediów, czego przykładem zostało m.in. utworzenie “Gazety Wyborczej”. Co najważniejsze – powołano Senat, którego pełny, 100-osobowy skład miał zostać wyłoniony w całkowicie wolnych, większościowych wyborach. W przypadku Sejmu batalia elekcyjna miała toczyć się o 35% składu izby, co przekładało się w sumie na 161 miejsc. Termin wyborów ustalono na 4 czerwca.

Wybory

Przeprowadzone w czerwcu 1989 r. częściowo wolne wybory zakończyły się spektakularnym sukcesem Solidarności. Odbyły się w dwóch turach (co jest faktem niemalże zapomnianym w powszechnej świadomości polskiego społeczeństwa) – 4 i 18 czerwca. W pierwszej turze kandydaci solidarnościowego Komitetu Obywatelskiego zdobyli 160 miejsc w Sejmie oraz 92 miejsca w Senacie. Strona rządowa była tymi wynikami zdruzgotana. Wynik wyborczy był kompromitacją dla całego systemu, a na domiar złego, w perspektywie klęski przy urnach, zagrożona wydawała się koncepcja osadzenia Jaruzelskiego w fotelu Prezydenta. W gabinetach PZPR-owskich notabli szybko podjęto decyzję o pertraktacjach z opozycją w celu zmiany ordynacji wyborczej w II turze. Na swoje szczęście ta się zgodziła. Środowisko Solidarności, niegotowe na taki sukces, było zaskoczone bezapelacyjną wygraną. Obawiano się unieważnienia wyborów, a nawet zastosowania przez władzę rozwiązania siłowego[16]. Gdy po 18 czerwca opadł elekcyjny kurz, strona opozycyjna dysponowała 260 mandatami w 560-osobowym Zgromadzeniu Narodowym. Faktycznie pokonani przedstawiciele mijającego systemu zdołali co prawda (jednym głosem!) przegłosować prezydenturę dla Wojciecha Jaruzelskiego, jednak nie ulegało wątpliwości, że niespodziewanie wielki sukces opozycyjnej listy całkowicie zmienia układ sił w Polsce. Jednym z pierwszych zwiastunów realnej zmiany był opublikowany w “Gazecie Wyborczej” tekst Wasz prezydent, nasz premier, w którym Adam Michnik naszkicował kohabitacyjną koncepcję przyszłej relacji z dotychczasową władzą[17]. Wiatr zmian poczuły również dotychczasowe satelickie partie względem PZPR. Zarówno Zjednoczone Stronnictwo Ludowe, jak i Stronnictwo Demokratyczne, zgodziły się wejść w skład przyszłego rządu, na którego czele stanąć miał Tadeusz Mazowiecki. W końcu na sformowanie nowego gabinetu wyraził również zgodę Wojciech Jaruzelski. 24 sierpnia 1989 r. Sejm większością 384 posłów z 423 obecnych na sali polecił Mazowieckiemu misję stworzenia nowego rządu.

Oceny i kontrowersje

Transformacja ustrojowa przełomu lat 80. i 90. ubiegłego stulecia była jednym z najważniejszych wydarzeń w historii całej polskiej państwowości. W jej trakcie w sposób bezkrwawy demokratyczna opozycja przejęła stery rządzenia krajem i zapoczątkowała polski pochód ku Zachodowi. Wydarzenia końcówki dziewiątej dekady XX wieku stały się również impulsem w drodze do samostanowienia dla innych państw bloku wschodniego i niektórych nacji “więzienia narodów”, jakim był Związek Socjalistycznych Republik Radzieckich. W ciągu mniej niż trwanie jednego pokolenia, Polska dokonała bezprecedensowego awansu gospodarczego, społecznego i politycznego[18]. Należy jednak zaznaczyć, iż nie jest to pełny obraz naszej transformacji. Wprowadzona przez Tadeusza Mazowieckiego polityka “grubej linii” była czynnikiem zapewniającym względną – jak na warunki państwa przechodzącego zasadnicze przemiany – stabilność sytuacji wewnętrznej. Doprowadziła jednak również do nawarstwienia się czynników patologizujących tak państwo, jak i tworzący się sektor prywatny. Ciężko znaleźć w ciągu pierwszych dwóch dekad III RP aferę, której bohaterzy (nawet jeśli trzecioplanowi) nie byli powiązani z poprzednim systemem i jego służbami. Również osoby, które powinny ponieść odpowiedzialność za swoje zbrodnie (popełniane często na działaczach opozycyjnych), w wolnej Polsce z reguły nie były pociągnięte do odpowiedzialności. Otwartym pozostaje natomiast pytanie, czy była realna możliwość poprowadzenia przemian lepiej? W trakcie transformacji ustrojowej popełniano błędy, jak i podejmowano wiele trudnych, lecz właściwych decyzji, z których kosztami się liczono. Sukces Solidarności to powód do dumy i świętowania. Polska, zrzucając jarzmo rządów komunistycznych, dokonała bowiem epokowego osiągnięcia. Jest to również zachęta do spojrzenia na ostatnie 35 lat historii naszego kraju i wyciągnięcia wniosków.

  1. Włodzimierz Domagalski, Bankrutująca Polska Jaruzelskiego. Gospodarka PRL w drugiej połowie lat 80., https://historia.interia.pl/prl/news-bankrutujaca-polska-jaruzelskiego-gospodarka-prl-w-drugiej-p,nId,1417568#utm_source=paste&utm_medium=paste&utm_campaign=chrome [dostęp 3.06.2023].

  2. https://isap.sejm.gov.pl/isap.nsf/DocDetails.xsp?id=WDU19820070052 [dostęp 3.06.2023].

  3. W. Domagalski, Bankrutująca Polska Jaruzelskiego. Gospodarka PRL w drugiej połowie lat 80., op.cit. [dostęp 3.06.2023].

  4. Grzegorz Kołodko, Kryzys, dostosowanie, rozwój., Państwowe Wydawnictwo Ekonomiczne, https://www.tiger.edu.pl/kolodko/ksiazki/GWK-kryzys_dostosowanie_rozwoj.pdf [dostęp 3.06.2023].

  5. Wywiad Michała Szukały z prof. Antonim Dudkiem, Prof. A. Dudek: zdaniem Jaruzelskiego premier Messner miał uzdrowić gospodarkę PRL, https://dzieje.pl/wiadomosci/prof-dudek-zdaniem-jaruzelskiego-premier-messner-mial-uzdrowic-gospodarke-prl [dostęp 4.06.2023].

  6. Janusz Kaliński, Kiedy zaczęło się odradzanie gospodarki rynkowej w Polsce? Optimum. Studia Ekonomiczne, 2015, nr1 1https://repozytorium.uwb.edu.pl/jspui/bitstream/11320/3055/1/01_Janusz%20Kalinski.pdf [dostęp 4.06.2023].

  7. Michał Siedziako, Kulisy referendum z 29 listopada 1987 r., https://www.polityka.pl/tygodnikpolityka/historia/1728812,1,kulisy-referendum-z-29-listopada-1987-r.read [dostęp 4.06.2023].

  8. Michał Szukała, Kalendarium „Solidarności” 1980–1989, https://dzieje.pl/kalendarium-solidarnosci-1980-1989 [dostęp 4.06.2023].

  9. Antoni Dudek, Widziane z drugiej strony, https://www.tygodnikpowszechny.pl/widziane-z-drugiej-strony-159055 [dostęp 4.06.2023].

  10. Mariusz Jarosiński, Rozmowy w Magdalence, https://dzieje.pl/aktualnosci/rozmowy-w-magdalence [dostęp 4.06.2023].

  11. Antoni Dudek, „Reglamentowana Rewolucja. Rozkład dyktatury komunistycznej w Polsce 1988-1990”, Kraków 2004,

  12. Paweł Kowal, 25 lat temu Rakowski został premierem,

    https://www.polityka.pl/tygodnikpolityka/historia/1557473,1,25-lat-temu-rakowski-zostal-premierem.read [dostęp 5.06.2023].

  13. https://isap.sejm.gov.pl/isap.nsf/download.xsp/WDU19880410324/O/D19880324.pdf [dostęp 5.06.2023].

  14. Mariusz Jarosiński, Obrady Okrągłego Stołu, https://dzieje.pl/aktualnosci/obrady-okraglego-stolu [dostęp 5.06.2023].

  15. Filip Musiał, Okrągły Stół w pamięci Polaków, https://przystanekhistoria.pl/pa2/tematy/transformacja-ustrojowa/78451,Okragly-Stol-w-pamieci-Polakow.html [dostęp 5.06.2023].

  16. Choć wielu historyków bagatelizuje prawdopodobieństwo takiej ewentualności, wskazując na zaskakująco wysokie poparcie dla Solidarności w zamkniętych obwodach przeznaczonych dla wojska i milicji – Michał Szukała, 32 lata temu odbyły się częściowo wolne wybory parlamentarne, zakończone zwycięstwem „Solidarności”, https://dzieje.pl/aktualnosci/czesciowo-wolne-wybory-parlamentarne-zakonczone-zwyciestwem [dostęp 5.06.2023].

  17. Adam Michnik, Wasz prezydent nasz premier, https://wyborcza.pl/duzyformat/7,127290,3645049.html [dostęp 5.06.2023].

  18. Nawet uwzględniając niewątpliwy regres instytucji demokratycznych ostatnich lat.