
Wyobraź sobie taką sytuację: jest wieczór, kładziesz się na łóżku po całym dniu pracy czy zajęć, odpalasz dla relaksu TikToka albo Instagrama. Algorytm jednak, zamiast przyjemnych, a może nawet zabawnych treści, podrzuca ci informacje o zabójstwach, napadach na banki, gwałtach i innych przestępstwach… Słuchasz z przejęciem gadającej głowy i myślisz: „Niesamowita tragedia, jak do czegoś takiego mogło w ogóle dojść?”. Większości osób pewnie takie słowa przyszłyby na myśl. Ale nie wszystkim. Wchodzisz w komentarze (tak po prostu, z ciekawości) i odbiera ci mowę. Zgadnijcie jaka narodowość, Na pewno Ukrainka, Proszę podać pochodzenie sprawczyni, Ukraina – to tylko niektóre z wypowiedzi internautów.
Analizując podobne posty i komentarze pod nimi, można dojść do tych samych, przykrych wniosków. Dla wielu osób okoliczności sprawy czy tożsamość ofiary mają drugorzędne znaczenie, a pierwszym pytaniem, które stawiają, jest to o narodowość napastnika. Coraz częściej argument ten jest decydującym, gdy przychodzi do oceny przestępstwa. Widać to na najbardziej medialnych sprawach, które wstrząsnęły światem w ostatnim czasie. Nieistotny dla niektórych wydaje się fakt, że podobne zbrodnie mogły zostać dokonane w przeszłości przez osobę o zupełnie innej charakterystyce – zdają się oni uważać, że przestępczość jest wpisana w DNA tych ludzi i traktują to nie jako swoją opinię, a fakt.
Krótki przykład dla ilustracji. Cztery cytaty podane wyżej to autentyczne komentarze pod postem na platformie TikTok, w którym poruszono szczegóły morderstwa, do którego doszło w grudniu ubiegłego roku. Danusia, 11-latka z Jeleniej Góry, została zabita przez dziewczynkę z tej samej szkoły – tragedia ta swoją drogą rozpoczęła publiczną dyskusję na temat agresji wśród dzieci. Zwróćmy jednak uwagę na to, że jeszcze przed ustaleniem tożsamości sprawcy (lub, jak się potem okazało, sprawczyni), bardzo duża część komentarzy pisana była w podobnym tonie. Ich skala była tak duża, że policja musiała zdementować pogłoski o ukraińskim pochodzeniu podejrzanej – tak, jakby to była najważniejsza w tej sprawie kwestia, a nie sam fakt popełnienia tak brutalnego zabójstwa, w dodatku przez dziecko[1].
Innych przykładów jest wiele – brutalne zabójstwo na Uniwersytecie Warszawskim, planowany zamach terrorystyczny na jednym z jarmarków świątecznych w Lublinie, strzelanina w Starej Wsi w Małopolsce. A to wszystko wydarzenia jedynie z poprzedniego roku. Po przejrzeniu dziesięciu pierwszych wyników, jakie wyświetlają się na różnych platformach społecznościowych po wyszukaniu frazy nawiązującej do danego wydarzenia, wnioski widać gołym okiem. Pod każdym z tych postów jest co najmniej kilka komentarzy, w których ktoś sugeruje, że sprawcą może być osoba o narodowości ukraińskiej. Jak gdyby to był właśnie ten decydujący czynnik, dla którego można ocenić zbrodnię jako szokującą, okrutną czy nieakceptowalną, a nie sam fakt, że ktoś w ogóle mógł jej dokonać.
Z psychologicznego punktu widzenia mogą istnieć dwa powody, dla których taki dyskurs staje się coraz bardziej popularny. Pierwszym jest efekt potwierdzenia, zwany też błędem konfirmacji (ang. confirmation bias), czyli tendencja do zwracania uwagi tylko na informacje pasujące do własnych przekonań, niezależnie od tego, czy są prawdziwe[2]. Ten błąd poznawczy powoduje, że ludzie zapamiętują informacje w sposób selektywny, interpretując je w błędny sposób. W tym przypadku zbrodnia dokonana potencjalnie przez Ukraińca lub Ukrainkę mogłaby usprawiedliwiać niechęć danej osoby do wszystkich przedstawicieli narodowości ukraińskiej. Niekiedy stanowi to dodatkowy argument usprawiedliwiający niechęć do całej grupy narodowej. Wierząc w taki stan rzeczy, kompletnie ignorujemy fakty – chociażby to, że np. podobnego przestępstwa wcześniej dopuścił się Polak, Anglik czy Brazylijczyk i tym samym ulegamy krzywdzącym stereotypom. Drugim powodem może być z kolei rozumowanie motywowane (ang. motivated reasoning), czyli sposób myślenia, w którym nasze wnioski kształtowane są poprzez emocje, potrzeby, osobiste przekonania lub własne interesy, a nie wyłącznie przez obiektywną analizę faktów[3]. Ludzie, którzy obarczają za coś odpowiedzialnością całą grupę narodową, nie szukają prawdy, a wręcz nie chcą jej znaleźć. Selektywną informacją, którą chcą uzyskać, ma być potwierdzenie tego, w co wierzą i w co chcą wierzyć. To aktywne uzasadnianie uprzedzeń, gdzie narodowość sprawcy staje się dowodem na to, że cała grupa może stanowić zagrożenie.
Mówiąc zatem prościej, takie komentarze, opinie i przekonania biorą się z niczego innego jak z ksenofobii. Strach, uprzedzenia, nienawiść czy niechęć do Ukraińców w Polsce, gdzie obecnie żyje ich około półtorej miliona[4], przybrała dość specyficzną formę. Ma nawet swoją nazwę – ukrainofobia lub w skrócie ukrofobia. Wskazywanie, że osoba podejrzewana o poważne przestępstwo „na pewno musi być z Ukrainy”, mimo braku na to dowodów, jest jej przykładem.
Warto przypomnieć dość oczywisty fakt, że stosunek Polaków do osób z Ukrainy nie zawsze był negatywny – około dekadę temu poparcie dla przyjmowania ukraińskich imigrantów i uchodźców utrzymywało się na poziomie 60 procent, a po rozpoczęciu rosyjskiej inwazji w 2022 roku liczba ta wzrosła do 94 procent[5]. W kolejnych latach dochodziło do systematycznego spadku poparcia dla przyjmowania Ukraińców i Ukrainek w Polsce, które dziś oscyluje wokół 50 procent.
Skąd wobec tego biorą się te negatywne emocje? Powody, które podawali Polacy w odpowiedzi na pytanie, dlaczego czują niechęć do tej grupy narodowej, są następujące: po pierwsze, Ukraińcy zabierają Polakom miejsca pracy; po drugie, Ukraińcy korzystają z pomocy społecznej częściej niż Polacy, chociaż „może im się nie należeć”; po trzecie, Ukraińcy są niewystarczająco wdzięczni za pomoc udzieloną przez Polskę po wybuchu wojny i nie chcą się asymilować czy integrować; po czwarte, Ukraińcy nie są „biedni i pokrzywdzeni”, wręcz przeciwnie, żyją w bogactwach i luksusie, jeżdżą drogimi samochodami i kupują mieszkania za gotówkę[6]. W tym przypadku niechęć wynika z lęku o własne zasoby, a także stereotypizacji i esencjalizacji. Mimo że faktycznie mogą istnieć ekstremalne przypadki, do których pasowałyby powyższe opisy, takie uogólnienia często nie mają nic wspólnego z rzeczywistością. Może chodzić też o historyczne resentymenty, które przez osoby o poglądach antyukraińskich czy wręcz prorosyjskich (bo komu ta narracja jest na rękę, jak nie Rosji?) zostały na nowo wyciągnięte po 24 lutego 2022 roku. Mowa o ludobójstwie na Wołyniu, o którym być może duża część ukrainofobów wcześniej nawet nie słyszała, a którym zaczęła zasłaniać się jak tarczą. Miał z tym związek Grzegorz Braun, kiedy zaczął nawoływać o konieczności przerwania ukrainizacji i banderyzacji Polski[7].
Za kolejny powód tej niechęci można wskazać również kwestię pomocy udzielonej naszemu pogrążonemu wojną sąsiadowi, która niektórym wydawać się może po prostu zbyt duża. Fakty są takie, że Polska przeznaczyła dla Ukrainy w ramach pomocy militarnej, finansowej i humanitarnej, około 5 miliardów euro[8]. Choć Ukraińcy po wybuchu wojny wnieśli do polskiej gospodarki znacznie więcej, bo aż 54 miliardy euro, to ten ułamek i tak dla niektórych stanowi zbyt wygórowaną kwotę. Inne konflikty na tle gospodarczym wybuchły też o ukraińskie zboże[9] czy gorącą, szczególnie przy okazji minionej kampanii prezydenckiej, kwestię świadczenia „800+” dla ukraińskich dzieci[10].
Być może dla niektórych cały ten temat jest mocno przesadzony, a „kilka” nieprzyjemnych, antyukraińskich komentarzy nie świadczy jeszcze o istnieniu problemu. Tymczasem badania opinii publicznej i statystyki policyjne pokazują, że to zjawisko ma skalę społeczną. Przytoczone wcześniej dane odnośnie do stosunku Polaków do przyjmowania osób z Ukrainy, równoczesny wzrost odsetka osób deklarujących niechęć wobec Ukraińców oraz wzrost liczby przestępstw motywowanych uprzedzeniami wobec tej grupy[11] pokazują rozpiętość tego zjawiska. Trudno więc traktować to jedynie jako serię jednostkowych, internetowych incydentów, a raczej jako trend, który w Polsce można zaobserwować.
Ta narracja, szukanie sprawcy i przypisywanie czynów zabronionych do konkretnej grupy, idealnie wpisuje się w rosyjską dezinformację, która spowiła polskie społeczeństwo. Wojna na Ukrainie wyróżnia się bezprecedensową skalą działań hybrydowych, także w sferze internetowej i mediów społecznościowych – jedną z broni Kremla jest uderzanie w psychikę swoich przeciwników lub, jak tutaj, ich sojuszników[12]. Powód jest prosty – jeśli Ukraina straci swoich sprzymierzeńców, już wtedy będzie na gorszej pozycji; nie musi nawet przegrywać na froncie, bo właśnie w ten sposób rozbija się ducha walki „od środka”. Brakiem wsparcia Ukrainy przez Polskę i inne kraje Unii Europejskiej karmimy rosyjskiego potwora ekspansji, który nie jest jeszcze nawet w połowie najedzony.
Wracając do konkretów, ksenofobia prowadzi do realnych zagrożeń, których ofiarą może paść każdy, nie tylko osoba należąca do danej mniejszości. Już za samo „podejrzenie” przynależności np. do narodu ukraińskiego, danej osobie niedługo może zacząć grozić niebezpieczeństwo. Nie jest odkryciem, że w związku z niechęcią do jakiejś grupy narodowej wzrasta odsetek przestępstw hate crime, które w skrajnych przypadkach mogą nawet pozbawić kogoś życia. Liczba takich przestępstw w Polsce tylko przez siedem miesięcy 2025 roku w porównaniu z takim samym okresem w poprzednim roku wzrosła o 41 procent[13]. Policja podaje też, że przestępstwa polegające na stosowaniu gróźb karalnych wobec Ukraińców zwiększyły się o ponad połowę w ciągu dwóch lat, a o ponad 70 procent zwiększyła się liczba przypadków znęcania się nad osobami tej narodowości. Również liczba napaści na Ukraińców z powodu ksenofobii, rasizmu lub nietolerancji religijnej wzrosła w tym samym okresie o ponad 66 procent[14].
Na problem można spojrzeć też w skali makro, porównując go z podobnymi przypadkami w innych państwach. Nie trzeba szukać daleko, wystarczy zerknąć jedynie za zachodnią granicę. Ksenofobia w Niemczech przybrała dość specyficzną formę, bo w głównej mierze uderza nie w Ukraińców (chociaż też, bo podobnie jak w Polsce mieszka ich tam sporo[15]), a w muzułmanów, osoby pochodzące z Bliskiego Wschodu czy mniejszość żydowską[16]. Ta szeroko artykułowana niechęć, nie tylko przez społeczeństwo, ale również czołowych polityków i partie polityczne, jest jednym z powodów, dla którego imigranci w tym kraju zamykają się w swoich społecznościach. Skutkuje to tworzeniem się tzw. gett – nie dlatego, że brakuje narzędzi pomocnych w integracji do niemieckiego społeczeństwa, a dlatego że nawet będąc jego częścią (np. jako drugie czy kolejne pokolenie), mając inny kolor skóry albo nosząc hijab czy jarmułkę na głowie, można narazić się na niebezpieczeństwo. Można też sięgnąć po dość oczywisty, lecz niemniej przykry przykład, czyli podsycanie nastrojów antyimigranckich i ksenofobicznych przez obecnego amerykańskiego prezydenta. Na ten moment na skutek systemowej przemocy, legitymizowanej i usprawiedliwianej przez władzę, doszło do śmierci kilkudziesięciu osób, nie tylko imigrantów, ale też obywateli Stanów Zjednoczonych[17]. Czy zatem Polska zmierza w podobną stronę co Niemcy i USA, skazując Ukraińców na wykluczenie społeczne i dyskryminację?
Poszukiwanie sprawcy po jego narodowości, kolorze skóry czy religii, a nie po okolicznościach dokonania przestępstwa, przekształca ludzką tragedię w narzędzie politycznej narracji i otwartą bramę dla przemocy wobec całego społeczeństwa. Jeżeli dziś pytamy skąd pochodził sprawca lub od razu wysuwamy wnioski, że na pewno musiał być stąd czy stamtąd, to dopuszczamy w prosty sposób do wykluczenia, niechęci i pogardy dla innych osób z danej grupy. Schemat ten może szybko obrócić się przeciwko nam wszystkim. Wbrew pozorom najbardziej ucierpi nie sam sprawca, dla którego pochodzenie właśnie np. z Ukrainy ma być swego rodzaju obrazą, przytykiem czy nawet usprawiedliwieniem („oni wszyscy są tacy sami”), lecz ofiara przestępstwa, która zostaje sprowadzona jedynie do elementu w ksenofobicznych rozważaniach. Współczesny świat pokazuje, że w ksenofobii nigdy nie chodzi o jedno państwo, jeden naród czy jedną religię. Celem jest nie tylko samo zerwanie solidarności, ale również podkopanie bezpieczeństwa i godności wszystkich, którzy później mogą zostać uznani za tych o „niewłaściwym” pochodzeniu. Społeczeństwo musi konsekwentnie wycofywać się z narracji, która każe spoglądać na ludzi przez pryzmat paszportu, koloru skóry, czy wyznawanej religii. Jest to ważne szczególnie teraz, gdy właśnie te narody walczą nie tylko o swoją wolność i niepodległość, a także naszą – Polaków, Europejczyków, po prostu ludzi.
[1] Kim była morderczyni ze szkoły w Jeleniej Górze? Policja dementuje doniesienia o ukraińskim pochodzeniu. Demagog, 19.12.2025, https://demagog.org.pl/fake_news/kim-byla-morderczyni-ze-szkoly-w-jeleniej-gorze-policja-dementuje-doniesienia-o-ukrainskim-pochodzeniu/, [dostęp: 27.03.2026].
[2] Oswald, M. E., & Grosjean, S., „Confirmation bias”, W R. F. Pohl (Ed.), Cognitive illusions: A handbook on fallacies and biases in thinking, judgement and memory (pp. 79–96), Psychology Press, 2004.
[3] Epley, N., & Gilovich, T., „The mechanics of motivated reasoning”. Journal of Economic Perspectives, 30(3), 133–140, 2016.
[4] GUS — dashboard o obywatelach Ukrainy w Polsce, Fundacja Ukraiński Dom, 27.10.2025, https://ukrainskidom.pl/gus-dashboard-o-obywatelach-ukrainy-w-polsce/, [dostęp 27.03.2025].
[5] Gruszka, P., & Morozova, A., Stosunek Polaków do Ukraińców. Te dane mówią całą prawdę. Onet Wiadomości,24.02.2026, https://wiadomosci.onet.pl/swiat/stosunek-polakow-do-ukraincow-te-dane-mowia-cala-prawde/b7ws8gf, [dostęp 27.03.2026].
[6] Garbicz, K., Co mam w Ukrainie mówić o Polsce? Jak mam tłumaczyć nastroje antyukraińskie? OKO.press, 20.10.2023, https://oko.press/co-mam-w-ukrainie-mowic-o-polsce-jak-mam-tlumaczyc-nastroje-antyukrainskie, [dostęp 27.03.2026].
[7] Braun, G., Stop ukrainizacji Polski! Stop banderyzacji polskiej racji stanu!, Facebook, 23.02.2026, https://www.facebook.com/grzegorz.michal.braun/posts/1452037672947886/, [dostęp 27.03.2026].
[8] Istel, M., Pomoc dla Ukraińców. Aż niemal siedem procent PKB? Nie., Konkret24, 24.08.2025, https://konkret24.tvn24.pl/polska/polska-pomoc-dla-ukrainy-to-6-7-procent-pkb-jak-czytac-te-dane-st8611219, [dostęp 27.03.2026].
[9] Polsko-ukraiński konflikt o zboże. Wyjaśniamy, o co chodzi polskim rolnikom, Onet Wiadomości, 13.02.2024, https://wiadomosci.onet.pl/swiat/polsko-ukrainski-konflikt-o-zboze-wyjasniamy-o-co-chodzi-polskim-rolnikom/sp7kcfg, [dostęp 27.03.2026].
[10] Żubr Boliński, W. Rząd ostrzega przed dezinformacją, a w sprawie 800 plus sam jej ulega, Krytyka Polityczna, https://krytykapolityczna.pl/kraj/800plus-ukraincy-rosyjska-dezinformacja/, [dostęp 27.03.2026].
[11] Halicki, P., Coraz więcej przestępstw przeciwko Ukraińcom. Mamy zatrważające dane, Onet Wiadomości, 29.10.2025,https://wiadomosci.onet.pl/warszawa/coraz-wiecej-przestepstw-przeciwko-ukraincom-mamy-zatrwazajace-dane/wbtb3js, [dostęp 27.03.2026].
[12] Rodak, W., Rosja eskaluje wojnę hybrydową. Celuje głównie w Polskę, Forsal, 26.02.2026,https://forsal.pl/kraj/bezpieczenstwo/artykuly/10650088,rosja-eskaluje-wojne-hybrydowa-celuje-glownie-w-polske.html, [dostęp 27.03.2026].
[13] Przestępstwa z nienawiści. Policja podała niepokojące dane, Polska Agencja Prasowa, 22.08.2025,https://www.pap.pl/aktualnosci/przestepstwa-z-nienawisci-policja-podala-niepokojace-dane, [dostęp 27.03.2026].
[14] Halicki, op. cit.
[15] Domagała-Pereira, K., Niemcy. Rekordowa liczba uchodźców w Niemczech, Deutsche Welle, 27.05.2025,
https://www.dw.com/pl/niemcy-rekordowa-liczba-uchod%C5%BAc%C3%B3w-w-niemczech/a-72691585, [dostęp 27.03.2026].
[16] Jarecka, A., Raport: rekordowy poziom incydentów antymuzułmańskich w Niemczech, Deutsche Welle, 17.06.2025,
https://www.dw.com/pl/raport-rekordowy-poziom-incydent%C3%B3w-antymuzu%C5%82ma%C5%84skich-w-niemczech/a-72943478, [dostęp 27.03.2026].
[17] Singh, M., Murphy Marcos, C., & Simmonds, C., 2025 was ICE’s deadliest year in two decades. Here are the 32 people who died in custody, The Guardian, 4.01.2026,
https://www.theguardian.com/us-news/ng-interactive/2026/jan/04/ice-2025-deaths-timeline, [dostęp 27.03.2026].
