
Artykuł ukazał się w 19. numerze kwartalnika „Młodzi o Polityce”
Zainteresowanie młodzieży historią od lat stanowi ogromne wyzwanie, z którym mierzą się nauczyciele i nauczycielki historii, osoby pracujące w instytucjach kultury (np. muzeach), a także pewnie nieliczni rodzice zaangażowani w wychowanie (nie tylko obywatelskie) swoich potomków. I o ile pewnie niektórym młodym osobom zdarza się fantazjować o Cesarstwie Rzymskim, o tyle najnowsza historia Polski nie wydaje się zaprzątać ich myśli. Działalność Lecha Wałęsy, laureata Pokojowej Nagrody Nobla, bardziej niż z obalania komunizmu kojarzą z relacjonowania kolejnych pobytów w sanatoriach na Facebook’u. Jak wynika z opublikowanych w 2023 roku badań przeprowadzonych na zlecenie Instytutu Pamięci Narodowej[1], stan wiedzy historycznej, szczególnie tej dotyczącej historii Polski XX wieku, wśród uczniów szkół średnich nie jest wysoki. Jednym z zadań, z którymi mierzyli się badani uczniowie było zidentyfikowanie uwiecznionych na fotografiach wydarzeń historycznych. Jedynie 28% badanych uczniów poprawnie rozpoznało zdjęcie przedstawiające masakrę robotników na Wybrzeżu w grudniu 1970 roku. Jeszcze mniej, bo tylko 20%, dobrze rozpoznało podpisanie porozumień sierpniowych w 1980 roku. Dla 25% badanych uczniów na fotografii ukazano podpisanie porozumień okrągłego stołu.
W tym kontekście popularność rapowanej historii antykomunistycznej opozycji w Polsce między 1980 a 1989 rokiem, czyli spektakl „1989. Pozytywny mit” w reżyserii Katarzyny Szyngiery, może zaskakiwać. Jak można przeczytać na stronie Teatru Szekspirowskiego w Gdańsku[2] podczas emisji w Teatrze Telewizji w TVP1 w szczytowym momencie spektakl oglądało 823 000 osób. Bilety na przedstawienie, które powstało w wyniku współpracy gdańskiego Teatru Szekspirowskiego i Teatru im. Juliusza Słowackiego w Krakowie również rozchodzą się w szybkim tempie. Z czego wynika więc popularność spektaklu? I jaką historię właściwie opowiada?
Czy możemy mieć wreszcie pozytywny mit?[3]
Pytania o role mitów (i mitologii) we współczesnych społeczeństwach od lat zadaje (i na nie odpowiada) Marcin Napiórkowski: jeden z twórców spektaklu, semiotyk kultury, autor książek dotyczących m.in. pamięci zbiorowej oraz bloga mitologiawspolczesna.pl. Chociaż pierwszym mitycznym skojarzeniem będą prawdopodobnie historie bogów olimpijskich czy egipskie hieroglify, to pojęcie to jest o wiele szersze. Mit jest opowieścią kształtujące wierzenia danej społeczności, próbującą wyjaśnić funkcjonowanie świata. Kiedyś były to historie o nadprzyrodzonych istotach czy bóstwach. Dzisiaj to często teorie spiskowe i legendy miejskie, a także opowieści o przeszłości, które pomagają nam się odnaleźć w teraźniejszości. Nie bez znaczenia pozostaje fakt, że historia Polski, której się uczymy i którą się otaczamy (nazwy ulic, pomniki, muzea) skupia się na męczeństwie i cierpieniu Polaków. Zwycięstw i sukcesów nie mamy w zwyczaju świętować. Tę lukę postanowili wykorzystać twórcy spektaklu: reżyserka Katarzyna Szyngiera oraz współautorzy scenariusza Marcin Napiórkowski i Mirosław Wlekły, inspirując się inną, uwielbianą i nagradzaną teatralną produkcją: „Hamiltonem”. Historia Solidarności została pokazana jako zwycięstwo, przykład tego, jak obywatele organizując się i działając wspólnie, zyskują sprawczość i mogą kształtować otaczającą ich rzeczywistość, zmieniać ustrój państwa.
Cień rapowanego musicalu opowiadającego o wydarzeniach kształtujących państwowość położonego po drugiej stronie Atlantyku kraju Stanów Zjednoczonych – unosi się nad polską produkcją. Chociaż w wielu miejscach widać inspiracje spektaklem Lin-Manuela Mirandy, moim zdaniem „1989. Pozytywny mit” najbardziej zyskuje w momentach, gdzie zamiast zapożyczać motywy z amerykańskiej produkcji, sięga do polskiej kultury i literatury: scena obrad w Magdalence przedstawiona jako wesele z narracją chochoła jest tego najlepszym przykładem. Są też momenty, gdzie twórcy mrugają do nas okiem, np. przedstawiając postać Aleksandra Kwaśniewskiego w rytm charakterystycznej melodii piosenki „Alexander Hamilton”.
Aby nie tylko mężczyźni o mężczyznach opowiadali historie przez kolejne pokolenia
To, co łączy Hamiltona i 1989 to również poruszenie tematów, które mimo upływu lat nie straciły na swojej aktualności i bezpośrednio nawiązują do współczesnej historii. Lin Manuel Miranda, z pochodzenia Portorykańczyk, w Hamiltonie pokazuje, że Stany Zjednoczone zostały zbudowane (nie tylko metaforyczną) pracą rąk imigrantów. Autorzy polskiego musicalu znaleźli inną soczewkę.
To, w czym historia opowiedziana przez Szyngierę, Napiórkowskiego i Wlekłego różni się od treści, które można znaleźć w książkach i podręcznikach do historii, to zmiana optyki i pokazanie wydarzeń z perspektywy kobiet: Danuty Wałęsy, Gajki Kuroń i Krystyny Frasyniuk. Rolę kobiet dodatkowo podkreśliła na blurbie książki „1989. Pozytywny mit” Danuta Wałęsa: Jestem przekonana, że to dzięki kobietom wszystko się udało, bo przecież były podporą, opieką dla rodzin i dla samych mężczyzn. Mogli polegać na nas, że damy sobie radę. Feministyczna narracja na pewno sprawia, że bohaterki tej opowieści są bliższe odbiorcom i odbiorczyniom. Nie trzeba ich zdejmować z pomników historii, bo nigdy na te pomniki nie trafiły. Na scenie oprócz wielkiej historii i walki o wartości takie jak wolność i demokracja, widzimy też codzienne życie i wyzwania, z którymi można się utożsamić niezależnie od ustroju politycznego czy szerokości geograficznej. Przeniesienie punktu ciężkości na kobiety koresponduje też z wydarzeniami ostatnich lat: walką Polek o prawa reprodukcyjne. Spektakl miał premierę pod koniec 2022 roku, w trakcie drugiej kadencji rządów Zjednoczonej Prawicy i pełen jest nawiązań do ówczesnych wydarzeń. W jednej z piosenek bohaterki śpiewają, że są wnuczkami czarownic, których nie udało wam się spalić i matkami aktywistek, które przyjdą was obalić. Hasła, które były i nadal są bliskie wielu osobom, szczególnie kobietom, wywoływały wówczas brawa wśród publiczności. Dzisiaj, w obecnej politycznej rzeczywistości, gdzie realia prawne, w tym dostęp do legalnej i bezpiecznej aborcji niewiele się różnią, zamiast entuzjazmu mogą budzić gorycz. Jedną z ważniejszych dla feministycznej narracji scen jest moment odebrania Nagrody Nobla przez Danutę Wałęsę. Oprócz podkreślenia często zapomnianej pracy kobiet, poruszone są tam też kwestie społeczne: krytyka nierówności w duchu socjaldemokratycznego dobra wspólnego.
Jednak to, co stanowi o ponadczasowości i sprawia, że dzieło jest aktualne dla współczesnych odbiorców i odbiorczyń, może również drastycznie skrócić datę przydatności do spożycia. W spektaklu roi się nawiązań do kultury popularnej wczesnych lat 20. XX wieku: pada pytanie, czy Kiszczak chce coś z Avonu, komuniści w reakcji na wynik wyborów 4 czerwca 1989 roku histerycznie odpowiadają, że głosowanie trzeba anulować, bo przegrają, a jeden z utworów bazuje na melodii „Szklanek” Young Leosi. Easter eggi, które parę lat temu mogły wywołać uśmiech, stają się coraz mniej czytelne, zwłaszcza dla młodszej widowni.
A co, jeśli się uda?
W jednej z ostatnich scen właśnie to pytanie zadaje Jacek Kuroń. Jedna z najlepszych piosenek spektaklu (słowa do niej napisał Adam „Łona” Zieliński) jest punktem refleksji i zatrzymania się po euforii wygranych przez opozycję wyborów. To samo pytanie zadali sobie twórcy spektaklu, którym też zdecydowanie się udało. Świadczą o tym wspomniane statystyki oglądalności oraz szereg nagród, m.in. Nagroda Teatralna im. Stanisława Wyspiańskiego czy Paszport „Polityki”. W 2024 roku nakładem wydawnictwa Znak ukazała się książka „1989. Pozytywny mit”, w której trójka twórców spektaklu: Szyngiera, Napiórkowski i Wlekły, która jeszcze bardziej zabiera czytelnika w przeszłość i rozbudowuje przedstawiony w spektaklu wycinek historii. Historia, która na potrzeby spektaklu zostało uproszczona. Można powiedzieć wręcz, że zmitologizowana.
O pokusie i ryzyku upraszczaniu historii pisze w swojej recenzji[4] ekspertka filmowa, z wykształcenia socjolożka i historyczka, Katarzyna Czajka-Kominiarczuk, znana w sieci jako Zwierz popkulturalny. Również inni recenzenci, na łamach Onetu[5] czy Klubu Jagiellońskiego[6], wskazywali na brak Kościoła, ważnego uczestnika wydarzeń, w opowiadanej historii. I jest to prawda. Spektakl nie zastąpi lekcji historii, nie wyjaśni politycznych zawiłości i kontrowersji okresu transformacji, nie pokaże bezpośredniego przełożenia opowiadanych wydarzeń na obecną scenę polityczną i partyjną Polski. „1989. Pozytywny mit” jak zresztą wskazuje podtytuł, nie aspiruje do produkcji dokumentalnej. Stara się być mitem: opowieścią organizująca wierzenia danej społeczności. Balansem wobec martyrologicznych narracji o historii opowiedzianym w rytm melodii, które wpadają w ucho. Być może jest też przyczynkiem do zagłębienia się w meandry najnowszej historii politycznej. I być może właśnie dlatego potrzebujemy historycznych musicali, rapowych opowieści o czasach odległych bardziej i mniej. Szczególnie takich, które pokazują, że el pueblo unido jamás será vencido oraz dają nadzieję i poczucie sprawczości tak potrzebne w coraz mniej przewidywalnym świecie.
[1] Krzysztof Malicki, Sławomir Wilk, Iwona Żuk, Edukacja dla pamięci. Przekaz wiedzy historycznej
w kontekście postaw Polaków wobec ich przeszłości, Warszawa 2023, s. 45.
[2] 823 000 osób oglądało „1989” w Teatrze Telewizji TVP! https://teatrszekspirowski.pl/823-000-osob-ogladalo-1989-w-teatrze-telewizji-tvp/, [dostęp 15.03.2025].
[3] Śródtytuły są cytatami z piosenek w spektaklu.
[4] Katarzyna Czajka-Kominiarczuk, Czy historia nam się stanie przez to prostsza czyli o „1989”, https://zpopk.pl/musical-1989.html, [dostęp 15.03.2025].
[5] Dawid Dudko, „1989” z Teatru Słowackiego na żywo w TVP: hulanki z Wałęsą [RECENZJA], https://kultura.onet.pl/teatr/1989-z-teatru-slowackiego-na-zywo-w-tvp-hulanki-z-walesa-recenzja/jmwl83x, [dostęp: 15.03.2025].
[6] Zbigniew Przybyłka, Musical „1989” łączy Polaków? Tak, ale tylko z plemienia „anty-PiS-u”, https://klubjagiellonski.pl/2023/08/29/musical-1989-laczy-polakow-tak-ale-tylko-plemienia-anty-pis-u/, [dostęp: 15.03.2025].